77. "Po tamtej stronie świec" Stanisława Grochowiaka w reż. Augusta Kowalczyka

 

Sztuka "Po tamtej stronie świec", wedle słów Czesława Malajczyka, dotyka problemu korzeni zła oraz kwestii oblicza nienawiści oprawców. Jej celem jest przeniknięcie motywów nienawiści, wejrzenie w dusze oprawców w momencie, kiedy stykają się one z ofiarami.

Zamierzeniem autora, jak i twórców spektaklu nie miało być przede wszystkim uwyraźnienie ogromu zbrodni, dokonanej na ludzkości przez hitlerowców, ani też podjęcie tematyki moralności oprawców, ale zestawienie ich moralności z moralnością Polaków, styk pogardy z godnością. Grochowiak nie chciał, aby sztuka, grana na deskach Teatru Polskiego przedstawiona została jako lament czy wyrzut, lecz raczej jako swoisty testament, pełny bólu, ale też pocieszenia w postaci gloryfikacji polskiego męstwa.

Aber, komendant Gestapo, (w tej roli August Kowalczyk), który domagał się okruchu nadziei w odmętach ogarniającego go nihilizmu, na scenie nie dostał odpowiedzi na pytanie o to, co znajduje się po tamtej stronie świec, zadane głównej postaci dramatu – więźniowi Czako (Bronisław Pawlik/ Maciej Maciejewski), liderowi socjalistów polskich. Odpowiedź Czako słyszalna była jednak na scenie – bohater udzielił jej nam, spoza zasłony wysokich lichtarzy, na których sam spłonął – pisał Stanisław Grochowiak.

Na szczególną uwagę zasługują wykorzystane w spektaklu fragmenty chóru pielgrzymów z "Tannhausera" Ryszarda Wagnera, opery opowiadającej o niemieckim rycerzu, który odnalazł drogę do legendarnej góry Wenus.