86. "Wesele" Stanisława Wyspiańskiego w reż. Kazimierza Dejmka

 

"Wesele" w reżyserii Kazimierza Dejmka zostało okrzyknięte nowym, twórczym rozdziałem w jego działalności artystycznej, a także - chociaż pojawiały się i głosy zastrzeżeń - przełomowym wydarzeniem nie tylko w dziejach Teatru Polskiego w Warszawie, ale i teatru polskiego w ogóle.

Opinia taka wynikała z faktu, że spektakl charakteryzował się śmiałością i nowatorstwem, będąc skierowanym do widza współczesnego, a jednocześnie był pozbawiony gęby, jaką "Weselu" lubią bezceremonialnie dorabiać reżyserzy z pomysłami. Dejmek, w swojej wizji, postanowił odrzucić to wszystko, co w "Weselu" odnosiło się do spraw ówczesnych, a które w chwili adaptacji dramatu wydawały się już przebrzmiałe – zabrakło więc w spektaklu m. in. rozmowy Czepca z Księdzem i Żydem, właśnie po to, aby "Wesele" od początku do końca ukazać jako bunt pisarza przeciw polskiemu wiecznemu oczekiwaniu na cud, jako dramat narodowy w pełni czytelny dla współczesnych. 

Krzysztof Pankiewicz, scenograf, tak pomyślał izbę bieloną siwo, że zajmowała ona niemal całą przestrzeń sceny Teatru Polskiego. Było to zgodne z przekonaniem Kazimierza Dejmka, że należy konsekwentnie przeciwstawiać się wszelkim "szopkowym", "karuzelowym" czy "tanecznym" przyzwyczajeniom, które dotychczas charakteryzowały inscenizacje "Wesela". W jego recepcji było więc ono realistycznym dramatem, do tego stopnia, że sposób w jaki poprowadził dialogi zatarł prawie zupełnie rytm wiersza. Spektakl oceniano jako mądry, przenikliwy i przejmujący przede wszystkim przez swój realizm. Nie miał on na celu krzepienia serc czy zapowiadania świetlanej przyszłości. Było to "Wesele" niezwykle smutne i przygnębiające, w którym ani jeden z bohaterów nie wierzył w żadne proroctwa i przepowiednie. To tylko ciąg potępieńczych swarów, sporów, połajanek i bezsilnych podrygów. Nastrój jak na stypie zakończonej przeraźliwym skrzeczeniem wyglądającego niczym wypełzły z grobu trup Chochoła. Tym bardziej więc imponowało swoją bezkompromisowością i konsekwencją.

Zachwycił Andrzej Szczepkowski w roli Gospodarza, wyraźne były również role Jana Englerta i Joanny Szczepkowskiej, którzy wcielili się w Państwa Młodych oraz Haliny Łabonarskiej w roli Maryny.