95. "Przypadkowy człowiek" Yasminy Rezy w reż. Anny Kękuś

 

O Yasminie Rezie mówi się, że jest mistrzynią psychologicznego niuansu, która potrafi, z pozornie nieprzystających do siebie elementów, utkać historie pełne pasji, napięcia i pytań. "Przypadkowy człowiek", dramat rozgrywający się wagonie, opowiadający o przypadkowym spotkaniu pisarza i jego czytelniczki, jest tego typu historią. Na scenie, a właściwie w foyer Teatru Polskiego powstało z niej zaskakujące, rozpięte między rozmaitymi stanami emocji spotkanie z widzami.

Przypomnijmy: autor "Przypadkowego człowieka" wsiada do tego samego przedziału na trasie z Paryża do Frankfurtu, w którym pewna dama właśnie zamierza oddać się lekturze jego książki. Podróżują więc obok siebie, aby wejść w światy swoich myśli, wspomnień i skojarzeń. Widownia również siedziała jak w wagonie, a proste elementy skromnej dekoracji, dźwięk i światło, przeniosły ją do tego przedziału, w którym siedzieli bohaterzy.

Grażyna Barszczewska i Krzysztof Kołbasiuk, grający tytułowe role, sugestywnie i przejmująco ujawniali widzom - współtowarzyszom drogi, swoje wewnętrzne światy. Grali, jak pisze jeden z recenzentów, niestrudzenie, bez chwili wytchnienia, ponieważ kiedy jedno z nich miało monolog, drugie grało bez słów.

Podziw wzbudził dobór delikatnych, ale wyrazistych środków, które finezyjnie oddały stany bohaterów. Przedstawienie skłaniało do refleksji nad przemijaniem i przypadkowością zdarzeń.

"Przypadkowy człowiek" to świetny teatr tzw. środka - przeznaczony dla widza, który poszukuje w teatrze nienatrętnej podpowiedzi, jak żyć.

Więcej o spektaklu >>>