99. "Album snów" Czesława Miłosza w reż. Romana Kołakowskiego

 

Teatr Polski słusznie skupił się na prezentacji arcydzieł polskiej poezji XIX i XX wieku. Słusznie, ponieważ jego propozycja odnalezienia języka porozumienia z widzem przez poezję przyniosła wiele sukcesów, wzruszeń i odkryć. Teatr Polski udowodnił, że na deskach teatralnych, jak nigdzie indziej, śnią wersy najpiękniejszych, znanych, jak i zapomnianych już strof, które wyszły spod piór polskich poetów.
Prezentację rozpoczął spektakl "Album snów" Czesława Miłosza.

Kiedy księżyc i spacerują kobiety w kwiaciastych sukniach
Zdumiewają mnie ich oczy, rzęsy i całe urządzenie świata.

Roman Kołakowski – poeta, mający w swoim dorobku wiele kompozycji do wierszy znanych poetów, zainspirowany twórczością Czesława Miłosza – poety, w Teatrze Polskim wyreżyserował spektakl, który… inspiruje. 

Nie jest bowiem łatwo z sukcesem zaprosić, zarówno młodych, jak i starszych widzów, do zapoznania się z tymi bardziej znanymi, jak i czasem nieco zapomnianymi utworami, za pomocą poetycko-muzycznego spektaklu. Za sukcesem "Albumu snów" stać musiały więc nie tylko zaskakujące aranżacje muzyczne, nie tylko doskonałe interpretacje wierszy Miłosza w wykonaniu aktorów Teatru Polskiego, ale również towarzyszące twórcom spektaklu przekonanie, że istnieją w przestrzeni kultury takie dobra, które nigdy nie zostaną wyczerpane. To one razem stworzyły widowisko teatralne, oddające hołd jednemu z najwspanialszych polskich poetów, w postaci samej, ponownej, głębokiej interpretacji jego dzieł. Spektakl nie tylko przedstawiał w nowych formach poezję Miłosza, ale również zapraszał do osobistej lektury, udowadniając, jak wielką rolę na deskach teatralnych odgrywa inspiracja.

Wydaje mi się, że z tak wielkiej wzajemnej skłonności
Mogłaby wreszcie wyniknąć prawda ostateczna.