5. Premiera "Irydiona"- wspomnienia statysty

 

Jan Krusz grający rolę niewolnika:

(…)Zaszczyt wypowiedzenia pierwszego słowa w nowo zbudowanym teatrze nie przypadł mi w udziale jedynie dzięki fatalnemu przejęzyczeniu. Jako młody student, a równocześnie zamiłowany wielbiciel teatru, zostałem zwerbowany przez dyrektora Arnolda Szyfmana, który pragnąc podnieść poziom statystów, werbował do tej funkcji młodzież z prywatnych szkół dramatycznych i ze środowiska miłośników sceny. Jako rutynowany amator otrzymałem nawet maleńką rólkę niewolnika. Właśnie niewolnik miał wygłosić pierwsze słowa rozpoczynające akcję dramatu.
Pierwsza odsłona: atrium Irydiona. Na planie posąg ojca Irydiona, naturalnej wielkości w pozie siedzącej Irydion wsparty o piedestał posągu, pogrążył się w zadumie. Pierwsze słowa wieszcza Krasińskiego włożone w usta niewolnika brzmiały: „Syn Amfilocha oparł głowę o nogi zmarłego”. W interpretacji stremowanego amatora na jednej z ostatnich prób zabrzmiało to w następujący sposób: „Syn Amfilocha oparł nogi o głowę zmarłego”.
Po wybuchu śmiechu, prowadzący próbę dyrektor Szyfman, w obawie przed powtórzeniem niebezpiecznego lapsusu, całą tę kwestię niewolnika skreślił. Pozostał na scenie, ale już jako niewolnik, któremu ucięto język.
 

Władysław Grabowski (naówczas wybitnie urodziwy młodzieniec) poza pracą nad niewielką rolą, zajmował się gorliwie oswajaniem z atmosferą kulis młodziutkich statystek, które grały chrześcijanki. Metody stosowane przez Grabowskiego w edukacji chrześcijanek były dość niesamowite. Kiedyś ucałował znienacka uroczą adeptkę, a kiedy ta żachnęła się, powiedział: „Niech się pani nie otrząsa. Ma pani przecież grać Chrześcijankę, a jako taka powinna pani przyjmować podobny przypadek jako dopust Boży”.

/Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe/