11. Pierwszy zespół aktorski Teatru: Aleksander Zelwerowicz

 

Aleksander Zelwerowicz – aktor, reżyser, dyrektor teatru w Łodzi, inicjator Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej, pedagog i wychowawca. Zadebiutował jako młody chłopak w teatrze Michała Wołowskiego dzięki… kłamstwu (aby pozostać w Warszawie na wakacje oszukał matkę, że wraz z kolegą będzie sumiennie przygotowywał się do poprawki z algebry; w rzeczywistości został zaangażowany do pracy w teatrze). W pracy prześladowały go… pożary (m.in. w łódzkiej "Victorii"). Nazywany był mistrzem pamięci; tekstu sztuki uczył się w następujący sposób: czytał go raz i powtarzał później na sześciu próbach. 

Zasłynął przede wszystkim z mistrzowskiego wykonania ról molierowskich i szekspirowskich: Argan ("Chory z urojenia"), Tartufe ("Świętoszek"), tytułowa rola w "Panu Pourceaugnac", Stefano ("Burza"), Spodek ("Sen nocy letniej"), Falstaff ("Król Henryk IV"). Fantazją i wyrazistością ekspresji zachwycał w rolach takich jak: Higgins ("Pygmalion"), dr Stockman ("Wróg ludu"), Porfiry ("Zbrodnia i kara"), Danton. Dwa typy postaci, które stworzył, były wyjątkowe – komiczne w komediach klasycznych i realistyczne w sztukach nowoczesnych.

O swojej pracy mówił: (...) ta cudowna mnogość życia niezliczoną ilością różnych istnień i odczuwania całego bogactwa najróżnorodniejszych stanów i uczuć jest niezawodnie jednym z najciekawszych i najpiękniejszych przywilejów naszego zawodu. Obsesją jego była punktualność. Znana jest historia, kiedy pewnego razu któryś z aktorów spóźnił się na próbę zaledwie pięć minut. Dla Zelwerowicza było to dużo. Zwrócił się wówczas do aktora:
- Pan się spóźnił „tylko” pięć minut! Pan! A nas tu jest dwadzieścia osób, które tylko na pana czekają. Spóźnił się więc pan: pięć razy dwadzieścia. Stanowi to równe 100 minut!
Rachunek był prosty. Młodzieniec stropił się, poczerwieniał i bąknął:
- Przepraszam…
Zelwerowicz spojrzał groźnie i dobitnie powiedział:
- Proszę głośniej, wszyscy muszą usłyszeć!
Młody człowiek wstał i niemal wykrzyknął: 
- Przepraszam!
Odtąd punktualność tego aktora była wręcz wzorowa, a na swój ślub przybył z półgodzinnym wyprzedzeniem.

/Źródła: Igor Śmiałowski, "Igraszki z Melpomeną. Część wtóra", Nasza Księgarnia, Warszawa 1979, s. 149-150.
Aleksander Zelwerowicz, "Gawędy starego komedianta", Iskry, Warszawa 1981.  
Edward Krasiński, "Teatr Polski Arnolda Szyfmana 1913-1939", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1991, s.70./