17. Scenograf Wincenty Drabik – w stronę teatru monumentalnego

 

Drugi obok Karola Frycza twórca nowoczesnej scenografii, który pracował w Teatrze Polskim od samego początku (1913 r.). Malarz, wybitny scenograf, pedagog i autor ponad 300 dekoracji teatralnych. Zdumiewał pracowitością, nierzadko obsługiwał wszystkie premiery w sezonie niczym robot dekoracyjny. Był kontynuatorem wizji Stanisława Wyspiańskiego – idei teatru totalnego. Pociągała go wielka scena, porywały inscenizacje romantyczne bardziej niż komedie, farsy i sztuki współczesne. Celował w kompozycji wnętrz, z sentymentem odtwarzał na scenie dawną architekturę i malarstwo. Był malarzem-poetą, scenografem-wizjonerem, tworzył kompozycje symboliczne i syntetyczne, o niezwykłej urodzie i ekspresji. Jego feerie malarskie, z rozmachem i bogatą wyobraźnią tworzone, skupiały nieraz całą uwagę widza, efekty malarskie i świetlne tłumiły tekst, triumfował inscenizator-plastyk.

Studiował w Krakowie, początkowo w Szkole Przemysłowej, a później w Akademii Sztuk Pięknych w klasie profesorów: Jana Stanisławskiego, Józefa Mehoffera i Stanisława Wyspiańskiego. Od 1903 r. w Wiedniu, w Kunstgewerbeschule uczył się techniki malarstwa scenicznego. Pierwsze kroki jako dekorator stawiał w Teatrze Miejskim we Lwowie i warszawskim Teatrze Artystycznym. W 1913 r. jego makiety zostały pokazane na Wystawie Malarstwa Teatralnego, której organizatorem był Leon Schiller. To z nim współpracował krótko również w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego. Najdłuższą współpracę nawiązał z warszawskim Teatrem Polskim i Teatrem Narodowym.

Drabik twórczo rozwijał w polskiej scenografii tendencje folklorystyczne, które czerpał ze sztuki ludowej, folkloru krakowskiego i podhalańskiego czy liturgii kościelnej. Autorami dramatycznymi, którym w swoich szkicach oraz projektach do scenografii i kostiumów poświęcał najwięcej uwagi byli Krasiński, Słowacki oraz Wyspiański. W Teatrze Polskim przygotował ponad 90 scenografii do przedstawień (m.in. "Damy i huzary", "Gromiwoja", "Juliusz Cezar", "Pygmalion", "Książę Niezłomny", "Zemsta", "Nie-boska komedia", "Mazepa").

Ten ton drabikowski – z uniesieniem pisał Leon Schiller – dźwięczał nie tylko w obróbkach surowego folkloru, nie tylko w mojej "Szopce Staropolskiej" i w "Panu Twardowskim" Różyckiego, lecz ukradkiem przedostawał się do Szekspira czy Moliera i był nutą zasadniczą wszystkich zrealizowanych lub zamierzonych inscenizacji 'wielkiej' dramaturgii naszej. "Sen nocy letniej" w jego imaginacji spolonizował się zupełnie. Oceanidy w "Samuelu Zborowskim" były dlań wiślanymi rusałkami, Faust wędrował po zaułkach krakowskich, włoskie i francuskie bufonady miały w swym kolorze coś z orszaku lajkonikowego czy turoniowego, coś z kukieł szopkowych, czy dawnych drzeworytów barwnych.

/Źródła: Leon Schiller, "Wincenty Drabik 1881–1933", Warszawa 1936. Edward Krasiński "Teatr Polski Arnolda Szyfmana 1913-1939", Warszawa 1991./