22. "Lilla Weneda" Słowackiego w reż. Juliusza Osterwy

 

17 stycznia 1946 r. premiera "Lilli Wenedy" Juliusza Słowackiego w reżyserii Juliusza Osterwy zainaugurowała wznowienie działalności Teatru Polskiego po II wojnie światowej. Nie bez znaczenia wybrano na inaugurację taki utwór – przyczyną była chęć kontynuacji polskiej tradycji romantycznej.  
Inscenizacja cieszyła się niesłabnącą popularnością – przez trzy lata zagrano ją w Teatrze Polskim aż 138 razy. Do tego sukcesu przyczyniła się m.in. znakomita gra aktorów. Niezapomnianą postać starszej córki Derwida stworzyła Elżbieta Barszczewska. Na scenie wyróżnił się także sam Osterwa, wcielając się w postać Ślaza. Zespół aktorski wzmocnili pierwszorzędni aktorzy sceny warszawskiej: Seweryna Broniszówna, Wojciech Brydziński, Leokadia Pancewicz-Leszczyńska.

Na przedstawienie przybywały wycieczki z różnych stron Polski. Co ciekawe, kierownictwo Teatru Polskiego miało okazję poznać wrażenia i opinie młodzieży, które zawarto w postaci szkolnych wypracowań. Oto kilka fragmentów:
Dotąd, ilekroć brałem do ręki jakiś utwór sceniczny, przeważnie ciężko mi było wczuć się w rolę którejś z osób. Dziś zaś Lilla Weneda, która kiedyś była dla mnie czymś martwym, tętni życiem.
Inna wypowiedź: Bardzo bliskie mi było po okresie okupacji zachowanie Derwida i jego synów wobec wrogów. Przytłaczające wrażenie wywarła na mnie ostatnia scena, gdy Roza Weneda rzuca zwycięskiemu Lechowi pod nogi kajdany. Scena tak mocna, a tak dziś aktualna. Gruzy i zgliszcza Warszawy to właśnie łańcuchy rzucone wrogowi pod nogi. Stwierdzają one twardo, że z nas niewolników nikt nie uczyni.

/Źródła: J. Iwaszkiewicz, "Teatralia", Czytelnik, Warszawa 1983, s. 91-92; M. Fik, "Trzydzieści pięć sezonów. Teatry dramatyczne w Polsce w latach 1944-1979", Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1981, s. 64-65./