30. Ludwik Solski

 

Ludwik Solski, a jego właściwe nazwisko to Sosnowski, urodził się 20 stycznia 1855 roku w Gdowie koło Wieliczki. Był fenomenem żywotności, żył 99 lat – zmarł w miesiąc przed swoimi setnymi urodzinami – grał niemal do śmierci. W historii teatru zapisał się jako wybitny aktor - odegrał blisko tysiąc ról, a przed kamerą filmową stanął po raz pierwszy mając 72 lata ("Ziemia obiecana" z 1927 r., "Dusze w niewoli" z 1930, "Tajemnica lekarza" również z 1930 oraz "Geniusz sceny" z 1939 r).

To również reżyser i dyrektor teatru. Wychowany na Koźmianowskiej metodzie pracy zespołowej, hołdował realistycznemu kunsztowi aktorskiemu. Uznawano go za mistrza recytacji, słynącego z pomysłowej charakteryzacji, niezawodnego zmysłu plastyki i wyrazistego gestu. Zasłynął rolą Starego Wiarusa w "Warszawiance" Stanisława Wyspiańskiego. Spod jego skrzydeł wyszło wielu wybitnych aktorów, m.in. Jerzy Leszczyński, Kazimierz Junosza-Stępowski, Stanisława Wysocka, Maria Przybyłko-Potocka, Józef Węgrzyn.

Do końca swego życia grał na scenie z niesłabnącą werwą i energią, nawet pomimo fizycznych ograniczeń związanych z wiekiem. O roli Pana Jowialskiego w komedii Fredry (na zdjęciu) wystawionej w 1948 r. tak pisała Irena Krzywicka:
Zgadzamy się wszyscy, że Solski jest fenomenem, zarówno artystycznym jak biologicznym. Ale właśnie dlatego, że stał się niejako monumentem narodowym, należałoby bardziej Starego Mistrza oszczędzać. Rola Jowialskiego jest długa i męcząca. Patrzyliśmy ze drżeniem, czy wielki artysta nie osłabnie, czy mu się aby co złego nie stanie, zwłaszcza że choć werwa nie opuszczała go do końca, głos jego omdlewał z ciągłego natężenia. Nie wolno nas tak denerwować ani tak narażać Solskiego. Dla jego dobra i dla naszego spokoju wolelibyśmy Go byli widzieć w jakiejś mniejszej roli, gdzie moglibyśmy się równie napawać Jego kunsztem, ale bez tego uczucia, jakby się Mistrz huśtał na trapezie.

Ostatni raz Mistrz Solski wystąpił na scenie Teatru Polskiego w Warszawie 5 czerwca 1954 roku, grając podczas swego jubileuszu rolę Dyndalskiego w "Zemście". W tym samym roku został uhonorowany tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, a jego imieniem nazwano Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie.

/Źródło: Ludwik Solski, "Wspomnienia 1893-1954", na podstawie rozmów napisał Alfred Woycicki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1956; Irena Krzewicka, "Robotnik", 24.10.1948./