35. Autograf Arnolda Szyfmana

 

Na jubileusz 10-lecia istnienia Teatru Polskiego w Warszawie ówczesny dyrektor Arnold Szyfman podarował swoim pracownikom wyjątkowy album dokumentujący pierwszą dekadę działalności Teatru. W publikacji znalazł się opis wszystkich spektakli, które pojawiły się w repertuarze od 1913 r., opis budynku, historia założenia Teatru oraz fotografie aktorów i wybranych przedstawień. Na zdjęciu prezentujemy zdjęcie jednego z egzemplarzy albumu z dedykacją Arnolda Szyfmana dla Henryka Filipowicza - suflera z pierwszego zespołu artystycznego Teatru Polskiego.

"Panu Henrykowi Filipowiczowi wiernemu pracownikowi Teatru Polskiego od początku jego istnienia ofiarowuję" Arnold Szyfman, 26.02.1923 r.

Dedykacja Szyfmana wpisana została w bogato ilustrowanej księdze pamiątkowej, zawierającej dwa szkice dyrektora o powstaniu Teatru Polskiego i jego dziesięcioletniej historii, szkice Boya o repertuarze, Schillera o kierownictwie artystycznym, inscenizacji i reżyserii, zespole aktorskim, dekoracjach i kostiumach, o muzyce. Oprócz tego w księdze znalazły się krótkie artykuły o odczytach i wydawnictwach, administracji i pracowniach, o budynku, szczegółowy wykaz repertuaru z tablicami statystycznymi. Księgę zamyka resume w języku francuskim.

Wspomnienia Henryka Filipowicza o Arnoldzie Szyfmanie:
"Dyrektor Szyfman wywarł na mnie bardzo miłe wrażenie. Zdawało się, że ma się do czynienia ze studentem - tak młodo wyglądał. Był raczej lubiany. Umiał z ludźmi mówić, od razu nawiązywał kontakt. Znał świetnie zespół. Był bardzo sprawiedliwy i nie zwracał uwagi na plotki. Przy tym miało się pewność, że jest wtajemniczony we wszystko, zna pracę każdego działu. Nie można go było bujać, wszyscy o tym wiedzieli. Był bardzo ruchliwy i czynny. Jeszcze po wojnie (drugiej) bardzo sprężyście chodził po schodach. Pamiętam też charakterystyczny gest ramionami - taka śmiesznostka.
Jeśli był w Warszawie, niemal cały dzień spędzał w teatrze. Rano - zależało od roboty - bywał i o 6 rano. Można go było spotkać i na malarni, i na stolarni. Zawsze przychodził przed próbą, która trwała od 11 do 15. Obiad zjadał ok. 18 w domu na Smolnej. Wieczór też spędzał w teatrze i tu zjadał kolację - tylko herbata i owoce (jabłka, pomarańcze)."