36. "Zemsta" Aleksandra Fredry w reż. Kazimierza Dejmka

 

Kazimierz Dejmek dostrzegał w twórczości Fredry trzy podstawowe walory: doskonałość języka polskiego, mistrzostwo sceniczne w konstrukcji postaci, charakterów, dialogu, genialne portretowanie społeczeństwa polskiego, jego cnót, zalet, ale i wad, przywar - owego skarykaturowanego świata Papkinów, Jowialskich, Majorów. W Teatrze Polskim "Zemstę" wystawił dwukrotnie, w czerwcu 1983 r. z Tadeuszem Bartosikiem jako Cześnikiem, Ignacym Machowskim jako Rejentem i Tadeuszem Łomnickim w roli Papkina oraz w listopadzie 1988 r. z Januszem Zakrzeńskim - Cześnikiem, Andrzejem Balcerzakiem/Janem Matyjaszkiewiczem w roli Rejenta i Bronisławem Pawlikiem jako Papkinem. Wcześniej, w 1978 r. "Zemstę" reżyserował Dejmek w Teatrze Nowym w Łodzi.

Zdziwienie wywołała ostatnia realizacja "Zemsty", wystawiona akurat w 70-lecie odzyskania niepodległości. W jednym z wywiadów z Dejmkiem, rozmawia o tym Monika Kuc:

- Przy tego rodzaju rocznicach raczej odwołuje się do wielkiego repertuaru romantyków.
- Z okazji 70-lecia odzyskania niepodległości nie ma co odprawiać cierpiętniczych zaduszek, należy się pocieszyć fredrowskim słońcem.
- Wraca Pan do "Zemsty" po raz trzeci, odczytując ją za każdym razem inaczej, wydaje się, że poprzez aktualność chwili...
- Nie sądzę, by "Zemsta" była utworem, który należy interpretować poprzez 'aktualność chwili', jak pani powiedziała. Każdy czas ma, oczywiście, swoje gusta, swoje upodobania, zmienia się język, poczucie językowe. Fredro, Kochanowski, Mickiewicz, Słowacki to fundamenty polskiej mowy. Jej bastionem powinien być teatr. I kiedyś taką rolę pełnił. Dziś nie przywiązuje się do niej wagi ni z jednej, ni z drugiej strony rampy. Jesteśmy zalani breją współczesnej polszczyzny mówionej i pisanej, która obrazuje duchowy upadek naszego narodu. Melodia języka polskiego, piękna jak karpackie pogórza, jest dziś tępa i głupia, jak mazowszańska równina. Tę prymitywną intonację wniosła na scenę ulica. [...] Aktorzy i reżyserzy nie przykładają dostatecznej wagi do języka w sensie warsztatowym, a z drugiej strony publiczność - ba! krytycy teatralni - nie zwracają uwagi na warstwę językową przedstawień. "Zemstę" traktuje się jako jedno z przedstawień-ćwiczeń, z pomocą którego próbujemy wrócić do polszczyzny, przypomnieć ją sobie i odbudować na scenie. Moje przedstawienia "Zemsty" są poświęcone mowie polskiej i wierszowi Fredry. Zresztą nie tylko one.

/Źródła: "Wiedzieć swoje. Z Kazimierzem Dejmkiem rozmawia Monika Kuc", 'Tygodnik Kulturalny' 29.01.1989 nr 5.
Edward Krasiński "Teatr Polski w Warszawie 1939-2002", Warszawa 2002./