39. PRACOWNIE TEATRU POLSKIEGO: Pracownia krawiecka damska

 

Zwoje materiału na szerokich stołach, maszyny otoczone przeróżnymi miarkami, szpilkami, manekiny oczekujące na przykrycie fragmentami przyszłych sukni. Tak, znajdujemy się na trzecim piętrze Teatru – w pracowni krawieckiej damskiej.

To właśnie tutaj pracuje Pani Michalina Sieczko, która już od dwudziestu lat tworzy teatralne kostiumy, dziewiętnaście lat spędziła tu Pani Zofia Borycka – obecnie kierująca pracownią, dziesięć lata Pani Katarzyna Obara, a rok temu do zespołu dołączyła Pani Bogumiła Dobaczewska. Stało się już tradycją Teatru Polskiego, że stroje aktorek wychodzą wyłącznie spod igły pań. Wycinają, szyją, podpinają, jednak zanim zabiorą się do pracy – rozmawiają. Proces tworzenia unikalnego kostiumu rozpoczyna się bowiem przy stole, na spotkaniu ze scenografem, asystentem scenografa i kostiumografem.

Omówienie pomysłów to podstawa. Później następuje wyprawa do magazynu kostiumów i magazynu materiałowego, które już poznaliśmy w ramach cyklu Foto(hi)story. Po sprawdzeniu, czy któryś z istniejących strojów odpowiada wizji scenografa, lub czy magazyn dysponuje odpowiednimi materiałami rozpoczyna się… wyprawa na zakupy. Dopiero teraz Panie krawcowe mogą zabrać się do pracy. Rzecz jasna od pobrania miar aktorek, które będę prezentować na scenie efekt skomplikowanych zmagań pracowni krawieckiej damskiej. Czasem na tyle skomplikowanych, że przy jednym kostiumie pracuje cały zespół! Tak było np. w przypadku stroju carycy Katarzyny II (projekt Łucji Kossakowskiej), który zaprezentowała widzom Nina Andrycz podczas spektaklu „Popołudnie kochanków” w 1994 roku. Później ten przepiękny, bogaty w koraliki, hafty i koronki strój można było podziwiać m.in. na wystawie w Muzeum Teatralnym.

Wydawać by się mogło, że tak trudna praca może męczyć Panie krawcowe, lub też zniechęcać do działania. Nic bardziej mylnego! Zdarza się wprawdzie czasem, że podczas prób generalnych, reżyser decyduje o zmianach i efekt wielogodzinnej pracy ląduje w magazynie, nie pojawiwszy się nigdy na scenie, ale jak twierdzą Panie krawcowe, jest to ryzyko wpisane w ich zawód.

Najprzyjemniej szyje się suknie stylowe, z gorsetami, tiulami – stwierdza bez wahania Pani Michalina - bo to one dają najpiękniejszy teatralny efekt.