50. PRACOWNIE TEATRU POLSKIEGO: Maszyniści

 

W kolejnej odsłonie naszego cyklu przedstawiamy zespół maszynistów. Zadania, które wykonują są ściśle związane z obsługą dwóch scen Teatru Polskiego, dlatego też w okolicach sceny najczęściej można spotkać członków tego zespołu.

Zespół składa się z czternastu osób. Od trzech lat kieruje nim brygadier pan Zbigniew Dybek. Największe doświadczenie wśród maszynistów ma pan Jerzy Pawlak, związany od 24 lat z Teatrem Polskim. Najkrótszy stażem jest pan Łukasz Ostrowski, zatrudniony w teatrze od trzech sezonów. W zespole odbywa się stały transfer wiedzy, starsi koledzy odkrywają tajniki swojego warsztatu przed młodszymi i wciągają ich w rytm teatralnej pracy. Jeśli ktoś się nie zniechęci po pół roku, jest już nasz- twierdzi pan Pawlak.

Praca maszynistów polega na dostosowaniu dekoracji do przestrzeni scenicznej. Początkiem ich działań jest realizacja planu, przekazanego przez scenografa brygadziście. Wykonanie tych założeń to jednak dopiero pierwszy krok. Kolejnym etapem jest modyfikacja dekoracji zgodnie z uwagami i poprawkami reżysera. Następnie zespół musi przygotować scenę przed spektaklem tak, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. To tylko część obowiązków maszynistów. Nie kończą bynajmniej pracy na etapie przygotowawczym i pozostają żywym elementem widowiska, niedostępnym dla spojrzeń widzów. Obsługa techniczna spektakli wymaga stałej gotowości i konieczności kooperacji z pionem oświetleniowym. Kierowanie całym mechanizmem scenicznym, wymaga dodatkowej uwagi ze strony zespołu. Tak jak dla aktorów, dla maszynistów każdy spektakl jest wyzwaniem i powinni na bieżąco reagować na wszelkie nieprzewidziane zdarzenia.

Praca zespołu jest widoczna dla widzów, jednak on sam pozostaje niewidoczny dla publiczności. Zdarzają się jednak w Teatrze Polskim sytuacje, w których widzowie mają okazję oglądać maszynistów na scenie. Panowie czasem z powodzeniem statystują w spektaklach – m.in. w "Irydionie", "Zemście" i w mającym jutro premierę "Quo vadis – słowami Sienkiewicza, Eliota, Audena i innych". Panom maszynistom bardzo podoba się wejście w nową rolę, bo - jak mówią - mimo że jest dodatkową pracą, to przede wszystkim jest przygodą.