58. MROŻEK W TEATRZE POLSKIM: Ambasador

 

Nie bez powodu Teatr Polski nazywany był swego czasu "domem Mrożka". Sztuki wybitnego dramaturga wystawiane były tu aż dziesięć razy, w tym cztery prapremierowo. W czerwcu 2013 r. do kolekcji dołączy kolejna, jedenasta inscenizacja - "Karnawał, czyli pierwsza żona Adama" w reżyserii Jarosława Gajewskiego. Z tej okazji otwieramy w Foto(hi)story nowy cykl pt. MROŻEK W TEATRZE POLSKIM. W kolejnych odsłonach dowiemy się, co złożyło się na fenomen, jakim niewątpliwie jest obecność dzieł Sławomira Mrożka na deskach Teatru Polskiego.

A zaczęło się od Kazimierza Dejmka i prapremiery "Ambasadora" w jego reżyserii, która miała miejsce 22 października 1981 roku. Wydarzenie to otwierało uroczyście dyrekcję Dejmka i zapoczątkowało nowy rozdział w życiu Teatru. W obsadzie spektaklu znaleźli się 'aktorzy Dejmka' – ściągnięci do zespołu przez nowego dyrektora: Andrzej Szczepkowski (Ambasador), Michał Pawlicki (Sekretarz), Danuta Balicka (Żona Ambasadora), Stanisław Zaczyk (Pełnomocnik) oraz Tadeusz Łomnicki (Człowiek).

Szczególna relacja nowego dyrektora z dramaturgiem była podstawą, na której Teatr Polski zaczął budować u siebie 'dom Mrożka'. Kazimierz Dejmek do nikogo innego nie podchodził z takim zaufaniem, cierpliwością i konsekwencją, jak do jego sztuk. Za kadencji Dejmka wystawiono bowiem, oprócz wspomnianego już "Ambasadora" (wystawionego dwukrotnie - w 1981 i 1987 roku), należy wymienić "Vatzlava", "Letni dzień", "Kontrakt", "Portret", "Tango" i "Szczęśliwe wydarzenie". "Indyka" w reżyserii Jana Bratkowskiego wprowadził do repertuaru już dyrektor Andrzej Łapicki.

W tekście "Jak to było, jak jest" Sławomir Mrożek napisał: Życzę każdemu autorowi, aby miał takiego przyjaciela w teatrze, a już dla autora na emigracji taki przyjaciel jest nieoceniony. Ratuje przed najdotkliwszą utratą – utratą osobistego kontaktu ojczystym teatrem (…) Autor musi wiedzieć, że ktoś konkretny czeka osobiście, ktoś, komu zależy, kto się zajmie, dotrzyma, wykona, przeprowadzi. Ktoś kto we mnie wierzy niezachwianie. Tym 'kimś' był bez wątpienia Kazimierz Dejmek w Teatrze Polskim w Warszawie.