63. MROŻEK W TEATRZE POLSKIM: Portret

 

Przedstawienie (słusznie zresztą) zyskało już miano wydarzenia. Nastąpiło bowiem spotkanie interesującego tekstu z nastrojami społecznymi, klimatem rozmów, gdzie często wraca dziś temat stalinizmu, spustoszeń, jakie stalinizm pozostawił w psychice ludzi, którzy żyli działali w orbicie jego oddziaływania. Aktualność – lecz nie ta potoczna, ale sięgająca znacznie głębiej to od dawna domena Kazimierza Dejmka – twórcy teatru politycznego, potrafiącego przekładać politykę na język sceny. Tak zachwalał w "Szpilkach" realizację "Portretu" Sławomira Mrożka w Teatrze Polskim, ukrywający się pod pseudonimem F.Z.K. Ryszard Marek Groński.

Spektakl Dejmka, który swoją prapremierę miał 14 listopada 1987 roku, istotnie wpisywał się w nurt rozrachunków ze stalinizmem, jaki pojawił się, a właściwie dopiero stał się możliwy, w tamtym okresie. Zakwalifikowanie przedstawienia do kategorii "teatru politycznego", było niewątpliwie łatwiejsze ze względu na temat sztuki. W "Portrecie" Mrożek w sposób mniej aluzyjny, a bardziej dosłowny niż w swoich poprzednich utworach dramatycznych, dotykał problematyki politycznej.

Aluzji jednak w sztuce Mrożka nie brakowało. Pojawiały się w niej liczne nawiązania do polskiej literatury. Najczytelniejszym kontekstem była tradycja romantyczna, a szczególnie "Dziady" Adama Mickiewicza. W postaci Bartodzieja granej przez Jana Englerta, doszukiwano się referencji wobec Gustawa-Konrada, a w jego monologu z pierwszej części stylizacji na Wielką Improwizację. Podobnie w postaci Anatola, w którą wcielił się Piotr Fronczewski (na kilka dni przed premierą zastąpił w tej roli chorego Mieczysława Kalenika), widziano nawiązania do Upiora lub Guślarza (scena z II aktu kiedy wywołuje ducha Stalina). Wskazywano również na inne literackie odwołania m.in. do "Kordiana" Słowackiego, utworów Gombrowicza czy nawet "Ducha dziejów" (fragmentu "Traktatu poetyckiego") Miłosza. Wiele z nich skrupulatnie śledził i wpisał w swoją inscenizację Kazimierz Dejmek. Dodatkowo dorzucił do nich nawiązania do tradycji teatralnej np. do scen z krakowskich "Dziadów" Konrada Swinarskiego z 1973 roku.

Krystyna Gucewicz napisała w "Expresie Wieczornym", że reżyser wziął sztukę Mrożka "pewną ręką", a jego inscenizacja była precyzyjna, harmonijna i przeprowadzona z pełnym szacunkiem dla tekstu. Należałoby jednak odnotować pewne modyfikację wprowadzone przez Dejmka. Zmniejszył on rolę Anabellii (pominięcie nocnej rozmowy pomiędzy kobietami); w drugim akcie poprzestawiał partie dialogowe; odrealnił scenę wizyty u psychiatry, która w tekście sztuki miała charakter rozbudowano skeczu; ponadto dokonał oczyszczenia dialog z elementów komicznych. Według Tadeusza Kubiaka dodało to tekstowi siły i prosty.