Żegnamy Ignacego Gogolewskiego

Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana

Z wielkim żalem żegnamy Ignacego Gogolewskiego – aktora i reżysera, pierwszego powojennego Gustawa-Konrada w „Dziadach” w reżyserii Aleksandra Bardiniego.

Jak sam mówił, historia jego związków z Teatrem Polskim ułożyła się w trzy akty. Był aktorem naszego teatru trzykrotnie, w trzech różnych okresach swej kariery – w sumie dwadzieścia lat. W 1953 roku, po ukończeniu warszawskiej PWST, z rekomendacji Jana Kreczmara został zaangażowany do zespołu Teatru Polskiego. Duma pomieszana z przerażeniem, szybko zmieniła się w rozczarowanie. Koledzy grali, a on czekał. Przesiadywał w kawiarni, chodził na obiady, podglądał kolegów z kulis, grywał zastępstwa i małe role, i czekał. Doczekał się w 1955 roku. Uznanie krytyki, zainteresowanie widzów oraz, jak dziś wiemy, stałe miejsce w historii teatru, zyskał wybitną kreacją Gustawa-Konrada w pierwszych powojennych „Dziadach” Adama Mickiewicza, wyreżyserowanych w Polskim przez Aleksandra Bardiniego. Pisano, że Gogolewski „błysnął wybitnym talentem i opanowaniem warsztatu”, „oczarował publiczność swoją osobowością i pięknie podanym wierszem”. Rola Konrada otworzyła mu drzwi do wielkiej kariery teatralnej i filmowej. Do zespołu Teatru Polskiego wracał jeszcze dwa razy – w latach siedemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Kunszt oratorski, nienaganny warsztat, do tego niezapomniany tembr głosu i doskonała prezencja, a przy tym współgranie przymiotów intelektualnych i talentu popartego pracą – wszystko to złożyło się na jego niezaprzeczalny sukces zawodowy. Gogolewski potrafił obdarzać swoich bohaterów duchowym bogactwem i głębią przeżyć wewnętrznych. Był nie tylko uosobieniem bohatera romantycznego, ale potrafił budować postaci utkane z codzienności – jak choćby niezapomnianego Antka Borynę w ekranizacji „Chłopów” Reymonta. Nota bene obsadzenie go w tej roli urosło niegdyś do rangi „sprawy narodowej” – na łamach prasy toczył się spór o to, czy Gogolewski-Gustaw-Konrad może, powinien, potrafi… grać chłopa. Dziś ta rola trwale wpisuje go w masową świadomość.

W Teatrze Polskim zagrał kilkadziesiąt ról, m.in.: Otella w Szekspirowskim dramacie w reżyserii Augusta Kowalczyka, Orgona w Molierowskim „Świętoszku” i Stanisława Augusta Poniatowskiego w „Popołudniu kochanków” Hena w reżyserii Jana Bratkowskiego, Przybysza w „Szczęśliwym wydarzeniu” Mrożka w reżyserii Kazimierza Dejmka, tytułowego Juliusza Cezara w spektaklu w reżyserii Macieja Prusa, Rejenta Milczka w „Zemście” i Twardosza w „Dożywociu” Fredrowskich komediach wyreżyserowanych przez Andrzeja Łapickiego, tytułową rolę w „Aktorze Minettim” Bernharda w reżyserii Renarda Gillesa. Wyreżyserował na naszej scenie „Cyda” Pierre`a Corneille`a i „Maskaradę” Iwaszkiewicza.

Ignacy Gogolewski zagrał ponad osiemdziesiąt ról w Teatrze Telewizji, blisko dwieście ról w Teatrze Polskiego Radia. Reżyserował. Był dyrektorem teatrów: Śląskiego w Katowicach, Osterwy w Lublinie i Rozmaitości w Warszawie. Był też prezesem ZASP.

Dziś z wielkim żalem żegnamy wybitnego artystę i niezwykłego człowieka. Ignacy Gogolewski zmarł 15 maja 2022 roku. W czerwcu skończyłby 91 lat.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się o godzinie 11.00, w poniedziałek 23 maja, w Kościele Środowisk Twórczych na Placu Teatralnym w Warszawie. Po mszy nastąpi odprowadzenie do Otwocka, gdzie Ignacy Gogolewski spocznie w grobie rodzinnym na cmentarzu parafii św. Wincentego a Paulo.
Msza będzie transmitowana online za pośrednictwem kanału YouTube Duszpasterstwa Środowisk Twórczych.

/Na zdjęciu: Ignacy Gogolewski w roli Rizzia w „Marii Stuart” Juliusza Słowackiego w reżyserii Romana Zawistowskiego i scenografii Otta Axera, premiera 25 stycznia 1958, fot. z archiwum Teatru Polskiego w Warszawie – Franciszek Myszkowski./