Niżyński

 

Premiera: 12.03.2014, czas trwania: 2 godz. (bez przerwy), Scena Kameralna

Autor: Wacław Niżyński
Przekład: Grzegorz Wiśniewski
Reżyseria i scenografia: Waldemar Zawodziński
Scenariusz: Waldemar Zawodziński
Scenariusz: Kamil Maćkowiak
Choreografia: Kamil Maćkowiak
Opracowanie muzyczne: Kamil Maćkowiak
Kostiumy: Marta Joanna Bryś
Reżyser światła: Łukasz Schwiperich
Projekcje: Arkadiusz Stasiak
Projekcje: Wojciech Burczak
Inspicjent : Katarzyna Bocianiak
 
Niżyński: Kamil Maćkowiak
 
 
 
 
 

Premiera: 12.03.2014, czas trwania: 2 godz. (bez przerwy), Scena Kameralna

Monodram Kamila Maćkowiaka.

Na podstawie "Dziennika" Wacława Niżyńskiego w przekładzie Grzegorza Wiśniewskiego.

Życie, twórczość i szaleństwo "Boga tańca" - wybitnego tancerza i choreografa, prekursora tańca nowoczesnego Wacława Niżyńskiego. 

Był twórcą obdarzonym wyjątkową charyzmą. Uznany za niedościgły wzór, fenomen ruchu, artystę hipnotyzującego, ikonę swoich czasów.
W styczniu 1919 roku wystąpił po raz ostatni. Miał 29 lat. Gwałtowny rozwój choroby psychicznej przerwał jego błyskotliwą, lecz krótką karierę. W ciągu sześciu tygodni od ostatniego występu do zamknięcia w szpitalu psychiatrycznym, pisze "Dzienniki", wstrząsający zapis stanów psychozy. Wacław Niżyński spędził w zakładach psychiatrycznych 30 lat.
Nigdy już nie zatańczył.
"Bóg tańca" zmarł w Londynie w 1950 roku.

Warszawska premiera spektaklu przygotowana została przez Fundację Kamila Maćkowiaka oraz Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie.

/Uwaga: Przedstawienie przeznaczone jest dla widzów dorosłych. Uprzedzamy również, że w spektaklu wykorzystywane jest światło stroboskopowe. Ze względów inscenizacyjnych spóźnieni widzowie nie będą wpuszczani na spektakl./

>> PLAN WIDOWNI

 
  • "Ciało powinno być czyste"

    Izabela Lewkowicz, Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 105/2014, 20.06.2014

    Znakomity Maćkowiak wrósł w rolę, uosabiając cechy chorego, zachowując jednocześnie językową podstawę komunikacji z widzami. Charakterystyczne dla jego ról sekundowe elementy improwizacji są przemycane dyskretnie i odczuwalne przez delikatną zmianę intonacji. Takie momenty (...)

    Znakomity Maćkowiak wrósł w rolę, uosabiając cechy chorego, zachowując jednocześnie językową podstawę komunikacji z widzami. Charakterystyczne dla jego ról sekundowe elementy improwizacji są przemycane dyskretnie i odczuwalne przez delikatną zmianę intonacji. Takie momenty pozwalają na chwilę zrzucić ciężar postaci, rozładowują kumulujące się w przestrzeni napięcie.
    Maćkowiak po raz kolejny dźwignął swoją sztangę. Stoi dzielnie, w pocie czoła, nie chwiejąc się wcale. Stoi przy owacjach, przy wzruszeniu widzów, przy uznaniu krytyków. Grając człowieka okrzykniętego „bogiem tańca”, sam staje się bogiem sceny.
    CAŁY TEKST RECENZJI: www.teatralia.com.pl

    więcej 
  • "Kiedy taniec staje się Bogiem a Bóg tańcem"

    Anna Czajkowska, Teatr Dla Was, 01.05.2014

    Kamil Maćkowiak, wcielając się w postać Niżyńskiego, pokazuje stosunki łączące go z matką, żoną, córką, teściową, a także z nauczycielem, kochankiem i impresariem, Diagilewem. Kreślony przez niego portret słynnego rosyjskiego tancerza jest zaskakująco wiarygodny, w czym (...)

    Kamil Maćkowiak, wcielając się w postać Niżyńskiego, pokazuje stosunki łączące go z matką, żoną, córką, teściową, a także z nauczycielem, kochankiem i impresariem, Diagilewem. Kreślony przez niego portret słynnego rosyjskiego tancerza jest zaskakująco wiarygodny, w czym pomaga aktorowi zdobyte wcześniej wykształcenie tancerza klasycznego. Maćkowiak – Niżyński to niezwykła osobowość, kontrowersyjna i charyzmatyczna, ulegająca bolesnej przemianie pod wpływem choroby psychicznej, która wkrótce miała nim ostatecznie zawładnąć. Spektakl, będący studium nastrojów, charakteru i światopoglądu Niżyńskiego, dzieje się niejako w głowie artysty. To myśli i obrazy się w niej kłębią. (...) Aktor sugestywnie, w pełen żywiołowej ekspresji i emocji sposób przekazuje refleksje, poglądy, lęki, marzenia, a także zmienne nastroje Niżyńskiego. Przeplata je wspomnieniami. Widz dowiaduje się o jego uwielbieniu dla matki, o ogromnym do niej przywiązaniu, a także o nienawiści do Diagilewa, którego kochankiem był przez pięć lat, aż do chwili, gdy się ożenił. Ten toksyczny związek był źródłem cierpienia i frustracji tancerza. Jednym z wiodących tematów „Dziennika” jest relacja autora z Bogiem, do którego Niżyński nieustannie się porównuje. Być „bogiem tańca”... . Fascynujące i przerażające zarazem.
    CAŁY TEKST RECENZJI: www.teatrdlawas.pl

    więcej 
  • "Spowiedź Boga"

    Grażyna Korzeniowska, Sekcja polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, 25.03.2014

    Kamil Maćkowiak dziś w kreacji Niżyński jest perfekcyjnie precyzyjny. Daje fascynujące studium człowieka coraz bardziej osuwającego się w szaleństwo, który w przebłyskach przytomności, chce zrozumieć swoje życie. Chce wyzwolić się z zależności od ludzi, którzy lepiej (...)

    Kamil Maćkowiak dziś w kreacji Niżyński jest perfekcyjnie precyzyjny. Daje fascynujące studium człowieka coraz bardziej osuwającego się w szaleństwo, który w przebłyskach przytomności, chce zrozumieć swoje życie. Chce wyzwolić się z zależności od ludzi, którzy lepiej wiedzą, co jest dla niego dobre, chce poświęcić się wyłącznie tańcowi. Kocha tylko taniec. Taniec rozumie jego, a on rozumie taniec. Jest przecież bogiem... Bogiem tańca... Który spowiada się przed nami ze swojego życia.
    CAŁY TEKST RECENZJI: www.aict.art.pl

    więcej 
  • _

    Dawid Nawrocki, Stacja Kultura.pl, 27.01.2014

    Kamil Maćkowiak jest genialny, niesamowity, wręcz obłędny i zarazem błędny. Przedziera się bowiem przez poszczególne części dziennika tak naturalnie, że można mieć wrażenie, że zaraz na scenę wejdzie ktoś z zakładu psychiatrycznego. Na uwagę zasługuje tutaj każda część (...)

    Kamil Maćkowiak jest genialny, niesamowity, wręcz obłędny i zarazem błędny. Przedziera się bowiem przez poszczególne części dziennika tak naturalnie, że można mieć wrażenie, że zaraz na scenę wejdzie ktoś z zakładu psychiatrycznego. Na uwagę zasługuje tutaj każda część ciała Maćkowiaka. Oczy szkliste, wypełnione furią, a czasami łzami. Twarz oddająca tysiące emocji, miliony pragnień i cierpień. Ręce, klatka, nogi, niby już wycieńczone, niby już trochę ospałe, a jednak nadal poruszające się zwinnie, wspaniale, jak na "boga tańca" przystało. Do tego dochodzi niby prosta, a jednak podkreślająca grę aktora gra świateł i co jakiś czas włączająca się w tle psychodeliczna muzyka. Skoro "Bóg uwielbia ruch" to na pewno i on sam doceni geniusz Maćkowiaka, a my mamy niebywałą okazję zobaczyć tę Sztukę (przesz duże S) na własne oczy, w której aktor przenosi na nas swoje emocje.
    CAŁY TEKST RECENZJI: www.stacjakultura.pl

    więcej 
  • _

    Marzena Dobosz, Blog autorski 'Teatru głodna', 26.01.2014

    Spektakl, wobec którego trudno zachować obojętność, który wzrusza, uwiera, przeraża, drażni czy niepokoi, to niekwestionowany sukces jego twórców. Kto chce doświadczyć emocji w teatrze, koniecznie powinien wybrać się na "Niżyńskiego" do Teatru (...)

    Spektakl, wobec którego trudno zachować obojętność, który wzrusza, uwiera, przeraża, drażni czy niepokoi, to niekwestionowany sukces jego twórców. Kto chce doświadczyć emocji w teatrze, koniecznie powinien wybrać się na "Niżyńskiego" do Teatru Polskiego. Najlepiej ze dwa razy, żeby móc docenić pomysł i wykonanie.
    CAŁY TEKST RECENZJI: www.teatruglodna.blogspot.com

    więcej 
  • _

    Jacek Sieradzki, Polityka, 20.10.2013

    Tylko aktor z przygotowaniem baletowym mógł porwać się na tak karkołomny pomysł jak aktorsko-taneczny monodram z fragmentów "Dziennika" Wacława Niżyńskiego. Prawie sto minut monologów czasami jasnych i czytelnych - o ekstazie tańczenia, o wzlotach i (...)

    Tylko aktor z przygotowaniem baletowym mógł porwać się na tak karkołomny pomysł jak aktorsko-taneczny monodram z fragmentów "Dziennika" Wacława Niżyńskiego. Prawie sto minut monologów czasami jasnych i czytelnych - o ekstazie tańczenia, o wzlotach i upodleniach, o udręczającej miłości-nienawiści do Sergiusza Diagilewa - czasami zbaczających w mistykę, a czasami zmieniających się w obsesyjne bredzenie zmąconego umysłu. Plus szalone piruety i akrobacje na drążku. Nadludzki wysiłek godny opowieści o genialności i obłędzie.

    więcej 
  • "Umierał kawałek po kawałku"

    Renata Sas, Express Ilustrowany nr 283/05.12, 06.12.2005

    Wstrząsające, przerażające, porażające prawdą takie jest wyznanie podszyte psychozą. Taki jest Niżyński. Taki jest Kamil Maćkowiak, wcielający się w jego postać. Młody aktor, Kamil Maćkowiak, (także absolwent gdańskiej szkoły baletowej) zmierzył się z postacią, której (...)

    Wstrząsające, przerażające, porażające prawdą takie jest wyznanie podszyte psychozą. Taki jest Niżyński. Taki jest Kamil Maćkowiak, wcielający się w jego postać. Młody aktor, Kamil Maćkowiak, (także absolwent gdańskiej szkoły baletowej) zmierzył się z postacią, której wykreowanie wymaga reakcji na wszelkich płaszczyznach wrażliwości, odsłaniania zdrowych i chorych emocji i wygrał. Po zakończeniu spektaklu chce się milczeć, ale nie sposób uciec od myśli o tym, co rozegrało się na najwyższej nucie bólu.

    więcej 
  • "Bóg to taniec"

    Stefan Drajewski, Głos Wielkopolski nr 105/6-7.05., 09.05.2006

    Maćkowiak w związku z tym, że z autopsji zna to, co o tańcu, o choreografii pisał Niżyński, niczego nie udaje, nie odgrywa. To ryzykowne stwierdzenie, ale wydaje mi się, że on chwilami utożsamia się z nim. Maćkowiak znalazł w dziennikowym metajęzyku Niżyńskiego ekspresję, kod (...)

    Maćkowiak w związku z tym, że z autopsji zna to, co o tańcu, o choreografii pisał Niżyński, niczego nie udaje, nie odgrywa. To ryzykowne stwierdzenie, ale wydaje mi się, że on chwilami utożsamia się z nim. Maćkowiak znalazł w dziennikowym metajęzyku Niżyńskiego ekspresję, kod ruchowy, rytm mówienia poruszania się, który pozwala mu być do bólu prawdziwym, wiarygodnym, przejmującym. Bodaj od czasów "Ecce Homo" - monodramu Janusza Stolarskiego - nie widziałem na polskich scenach tak pięknego teatru jednego aktora, jak "Niżyński" w interpretacji Kamila Maćkowiaka.

    więcej 
  • "Emocjonalny rollercoaster"

    Monika Macur, Dziennik Teatralny, 18.12.2009

    Aktor wcielający się w postać Wacława Niżyńskiego wzbudza lęk, a zarazem pobudza niszczycielską chęć podglądania cierpienia. (...) Aktor poświęcił Niżyńskiemu całego siebie. Zaprzedał duszę, ale jednocześnie stworzył rolę wyraziście genialną. Kamil Maćkowiak nas nie (...)

    Aktor wcielający się w postać Wacława Niżyńskiego wzbudza lęk, a zarazem pobudza niszczycielską chęć podglądania cierpienia. (...) Aktor poświęcił Niżyńskiemu całego siebie. Zaprzedał duszę, ale jednocześnie stworzył rolę wyraziście genialną. Kamil Maćkowiak nas nie czaruje, nie kokietuje, nie wdzięczy się i nie mizdrzy. Jest ot tak po prostu - cholernie utalentowany. "Niżyński" to monodram, który pochłania, zniewala, emocjonuje, frapuje i zaprząta każdą myśl. To psychoza, która hipnotyzuje.
    CAŁY TEKST RECENZJI: www.dziennikteatralny.pl

    więcej 
 
 
Zwiastun spektaklu
Fragment spektaklu #1
Fragment spektaklu #2
Fragment spektaklu #3
 
 
SCENA KAMERALNAwtorek, środa, czwartek, niedzielapiątek, sobota
I STREFA (parter)N 44 zł, U 36 złN 48 zł, U 40 zł
II STREFA (balkon)N 40 zł, U 32 złN 44 zł, U 36 zł

- PLAN WIDOWNI
- Wejściówki w cenie 20 zł sprzedawane są na 30 minut przed spektaklem. Płatność za wejściówki wyłącznie gotówką.
- Bilety ulgowe (U) przysługują: uczniom, emerytom, rencistom, osobom z niepełnosprawnością oraz odznaczonym "Zasłużony dla Kultury Polskiej" za okazaniem legitymacji.
- W sprzedaży on-line dostępne są wyłącznie bilety normalne, a ceny zawierają opłatę manipulacyjną.
- Propozycje tańszych biletów znajdą Państwo wśród naszych OFERT SPECJALNYCH.